26/07/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Wino z bardzo znanej bodegi powstające w apelacji Ribera del Duero. Niezwykle ekspresyjne, pięknie pachnące i co zauważyłem robiące wrażenie na uczestnikach degustacji.
W nosie wino jest bardzo wyraziste, złożone i czyste. Ogromna paleta ciemnych owoców, jeżyn, które mieszają się z lukrecją. Na podniebieniu bardzo eleganckie, jedwabiste z pięknym finiszem. Po prostu pyszne wino! Polecam!


29/06/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
W ostatnią słoneczną niedzielę wybrałem się z żoną na spacerek po ursynowskich zakamarkach. Trafiliśmy do bardzo sympatycznej ni to kawiarni ni to baru. Na miejscu można zjeść pyszne tosty z gorgonzolą i wypić wino podawane na kieliszki w bardzo miłej atmosferze. Karta win bardzo krótka, ale za to ceny mocno kuszące. Szybka analiza i wybór padł na nieznaną mi dotąd etykietę – Ticket to Chile Reserva Carmenere 2008. Butla sprawiająca wrażenie bardzo ciężkiej, ładna etykieta, szczep, po którym można się spodziewać, że będzie trochę czekoladowo-kawowo-tytoniowo. Taaaa…można się było spodziewać. Po pierwsze sympatyczna pani kelnerka przyniosła wino w kieliszku, który kompletnie nie nadawał się do niczego. Grube, ciosane szkło, czasza rozchylająca się na zewnątrz, coś w stylu kieliszka do martini tylko ten był głębszy. Wina nalane po sam brzeg. Jak tu degustować? Na szczęście chilijczyk był tak beznadziejny, że w sumie para idealna. Niestety po raz kolejny potwierdza się, że reservy w nowym świecie znaczą tyle co nic. Wino było paskudne, cienkie jak torebki jednorazowe w Tesco, alkohol w połączeniu z wysoką kwasowością drażnił przełyk. Gdzie to Carmenere? To coś ani nie pachnie jak ten szczep ani też nie smakuje choćby w minimalnym stopniu. Brrr….

07/06/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Właściciel Chateau Petrus, Jean Francois Moueix wraz z synem otworzyli największy na świecie sklep z winami pochodzącymi tylko z regionu Bordeaux. Sklep mieści się w Galerii Lafayette w centrum Paryża. Ten ekskluzywny butik na powierzchni 250 m2 mieści aż 12 tysięcy butelek. Ceny zaczynają się od 3,90 euro za podstawowe Bordeaux do 20,000 za Chateau Mouton Rothschild rocznik 1945.

12/05/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Wino pochodzące z północnych Włoch a dokładnie z Trydentu. Diego Bolognani, właściciel, winemaker, skromny człowiek tworzy w Dolomitach nieskromne wina. Parę dni temu próbowałem jego dwuletniego Muller Thurgau. Szczep raczej znany ze słodkawych, mdłych i nijakich win. W tym wydaniu jednak ładna kwasowość z mocno zarysowaną mineralnością. Dużo owocowych nut, zwiewne, gaszące pragnienie. Smaczne!
![foto24mueller[1]](http://www.degustacja-win.pl/wp-content/uploads/2010/05/foto24mueller1-150x300.jpg)
15/04/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Drodzy Państwo,
nie tak dawno temu mieliśmy okazję poprowadzić niecodzienną degustację. Na życzenie klienta w pojedynku “w ciemno” miały stanąć naprzeciw siebie czerwone, wytrawne wina ze sklepów tego, który “jest tani” i z tej gdzie są “niskie ceny”. Żeby sprawę bardziej skomplikować w szranki ruszyły także wina zaproponowane przez nas. Kryteria – najdroższe jakie uda nam się kupić, po trzy sztuki, a od nas coś co będzie nawiązywało tematycznie. Ot, żeby była rywalizacja.
Udaliśmy się na łowy i okazało się, że najdroższe jakie znaleźliśmy kosztowało 19,99. Mieliśmy lekki problem aby dobrać odpowiednie produkty z naszej piwniczki ponieważ nie robimy prezentacji na produktach w tak “atrakcyjnej cenie”. W końcu się udało i z kilkoma kartonami win niskobudżetowych ruszyliśmy na event.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że klient dla, którego mieliśmy przeprowadzić degustację to w rzeczywistości właściciel jednego z tych sklepów, gdzie codziennie są niskie ceny. Zadanie niby proste. Wyłonić najlepsze wino w ślepej degustacji. Kieliszki poszły w ruch… Zespoły degustatorów ostro zabrały się do pracy oglądając, wąchając i siorbając.
…and the winner is:
Wyniki może nie były zaskoczeniem bo na pierwszych miejscach uplasowały się wina z naszej rekomendacji, ale w ścisłej czołówce znalazły się również te od tych co to ziemniaki sprzedają na worki
. Długo dyskutowałem z kolegą z firmy nad jakością tych win i naprawdę byliśmy pełni podziwu bo walczyły godnie. Jednym z nich była świetna Rjoja w wersji Crianza z 2005 roku. Wino uczciwe, nie udające kogoś kim nie jest, proste, ale smaczne. Do codziennego obiadu w sam raz. Na początku może troszkę przeszkadzać alkohol, ale podane w odpowiedniej temperaturze skutecznie go maskuje. Sprawdzi się na pewno, gdy organizujemy przyjęcie a wiemy, że nie ma sensu inwestować w drogie etykiety bo i tak goście nie docenią
. Bez wstydu.
Salute!

06/04/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Azjatycki kolekcjoner ustanowił nowy rekord cenowy kupując 6 litrową butelkę Chateau Petrus, rocznik 1982 za niebagatelną kwotę 45,000 funtów. Potwierdza to, że wina z Bordeaux nadal cieszą się niesłabnącą popularnością.
Jeśli chcielibyśmy wypić jeden kieliszek tego wina musielibyśmy zapłacić prawie pięć tysięcy złotych !!!
Pozostawię to bez komentarza…

21/03/2010 - autor: Marcin Gęsicki
1 komentarz »
W ostatni piątek, 19 marca, w hotelu Jan III Sobieski w Warszawie odbył się doroczny festiwal win firmy Wine4You.
Do stolicy zjechali przedstawiciele winnic z całego świata. Portfolio tego importera jest mi dość dobrze znane toteż byłem ciekaw czy pojawią się jakieś nowe etykiety.
Po przybyciu na miejsce szybki rzut okiem na stoły i hmmm…to już wszystko kiedyś było, pomyślałem sobie. Ale nic. Nie poddaje się. Pierwsze okrążenie i runda z białymi winami. Sauvignon Blanc od Livio Fellugi bardzo zacne, piękny owoc podparty idealną kwasowością, Gavi di Gavi od Batasiolo lekkie, rześkie, idealne na panujący gorąc w sali, na deser Sauternes Mascaron Ginestet 2006, prawdziwa bomba, nos wyjątkowo ciężki, gryczany miód, w ustach przekrój wszystkich możliwych tropikalnych owoców. Po tych atrakcjach tempo akcji jakby trochę siadło i gdy myślałem, że nic mnie już ciekawego nie spotka dotarłem do stolika hiszpańskiego gwiazdora – Marquesa de Murrieta. Bodega z ogromnymi tradycjami i słynnymi winami Dalmau i Castillo Ygay Reserva Especial. Tym razem jednak chciałbym skoncentrować się na czymś co wprawiło mnie i nie tylko w niemałe zdziwienie. Tym czymś jest białe wino Capellania 2004 Reserva. Zrobione jest w 100% ze szczepu Viura, który to powiedzmy sobie szczerze zawsze traktowany był trochę z boku. To co udało się “wyczarować” winemakerowi z tych gron jest naprawę niesamowite. Wino pachnie bardzo uwodzicielsko, słodko, zwiewnie, tajemniczo ale najlepsze zaczyna się po pierwszym łyku. Zarówno mi jak i kilku osobom stojących obok mnie oczy zrobiły się troszkę większe i zdawałoby się, że każdy zadaje sobie to samo pytanie: “Co to jest???” Zresztą sam przedstawiciel winnicy z rozbrajającą szczerością przyznał iż nie jest w stanie określić wszystkich elementów, które tu występują. Dawno nie piłem takiego białego wina i dawno nie miałem takiego problemu z określeniem co ja tak właściwie czuję. Wino jest po prostu fenomenalne: starzone jest 19 miesięcy w dębie, kolor słomkowy, bardzo wyraźne aromaty beczki i owoców, na podniebieniu kandyzowana skórka pomarańczy, morele, orzechy, miód, fantastyczny, długi finisz. Naprawdę ciężko się oderwać od kieliszka.
Dodam, że wino zdobyło dwukrotnie srebrny medal przyznany przez Decantera i International Wine Challenge.

16/03/2010 - autor: Marcin Gęsicki
Brak komentarzy »
Ja bynajmniej za takiego się nie uważam. Nie powiem, kilka dobrych butelek skosztowałem w swoim życiu, ale raczej tych w wydaniu klasycznym niż nowoświatowym. Pamiętam te pierwsze podchody, ten romans z beczką, z tymi rubensowskimi kształtami. Ale kiedy to było…
Od czasu do czasu trafiają się jednak pozycje, które potrafią zaskoczyć jak choćby fantastyczna butelka od węgierskiego producenta Konyari. I to w jakiej cenie!!! Za 25-30 zł mamy istną eksplozję aromatów. Słodkie nuty tropikalnych owoców mieszają się z mineralną czystością. Wino kompletnie nie podobne do chardonnay a jednak.
Od czasu do czasu trafiają się także miłośnicy chardonnay. Jak pewien jegomość, który jest mi dobrze znany z imprez branżowych. Jegomość trzeba dodać – miłośnik, koneser. A w szczególności miłośnik bo jak go tak nie nazwać kiedy całą swoją miłość przelewa na butelki twierdząc, że jedni kolekcjonują kobiety a on wino. No cóż….
Ale on nie tylko przelewa, ale również wylewa, nie za kołnierz naturalnie. Ja rozumiem, że może komuś smakować Amphorae chardonnay bo sam jestem fanem tej izraelskiej pozycji, ale żeby tak całą butelkę wypić na dwa, duże Schott’owskie kieliszki? I to w 10 min? I to za 120 zł? Normalnie miłośnik…

