Cuvee des Conti Tour des Gendres 2008

14/01/2011 - autor: MG Brak komentarzy »

Szybki raport dopóki mam jeszcze w pamięci tą ucztę dla podniebienia.

Tytułowe wino pochodzi z Francji, z apelacji Bergerac. Kupaż składa się w 70% z Semillon, 20% Sauvignon i 10% Muscadelle. Winogrona pochodzą z najlepszej części parceli i są ręcznie zbierane. Producent Luc de Conti pokazał w tym winie jak można przyćmić wina pochodzące z Bordeaux.

Nos w sumie nie jest wybuchowy, raczej stonowany, w kieliszku wino dość tłuste co sugeruje, że zawartość alkoholu może być nie mała. I tak faktycznie jest. Wino jest piekielnie mocne, 13,5% alkoholu to jak na białą pozycje bardzo dużo. Butelkę należy kosztować z towarzyszem lub zostawić na drugą degustację ponieważ procenty szybko dają znać o sobie. Na szczęście alkoholu w ustach w ogóle nie czuć. Pięknie skonstruowane wino, widać od razu kto potrafi zrobić rzecz niebanalną, czuć rękę mistrza. W tym winie tyle się dzieje, że można się pogubić. Na pierwszy plan wychodzą nuty gruszki i ananasa, w tle brzoskwinia i wiele innych owoców. Wszystko to podparte świetną kwasowością z delikatnymi niuansami słodyczy. Brawo!

Ja za to wino zapłaciłem 39,90. Biorąc pod uwagę, że bardzo dużo byle jakich win, które można kupić w sklepach kosztuje 30 zł to naprawdę warto dołożyć jeszcze trochę i kupić właśnie Tour des Gendres. Różnica w cenie na tym poziomie żadna a różnica w jakości wina to przepaść.

Nokaut w pierwszej rundzie

21/12/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Jeśli, ktoś postawił na mnie krzyżyk to muszę go zmartwić bo o to jestem. Przeżyłem biedronkowego “szardonasa” i  powiem więcej – był całkiem smaczny.

Ale do rzeczy….Też tak macie kiedy otwieracie butelkę i pierwszy aromat pociągnięty jeszcze z szyjki zwiastuje nadejście czegoś niesamowitego? To jest wspaniałe uczucie, gęsia skórka na całym ciele, ciekawość zżera jak to wino musi smakować. Takie emocje towarzyszyły mi przy butelce San Zopito od Torre Raone, którą z lekkim uśmieszkiem na twarzy podarował mi kolega wiedząc, że za włoskimi winami przepadam.

A było to tak:

Skradam się do półki z winami, patrze, stoi rywal, oceniam butelkę i myślę sobie: “Eeee słaby to będzie przeciwnik. Jakąś  taką szatę ma na sobie słabą choć trzeba przyznać, że jest dość muskularny.. Przy ważeniu spojrzę mu prosto w oczy i już po nim!” Zbliżam się do niego, szybko wyjmuję korek i nagle rewelacyjny zapach unosi się w pokoju. “Ooo nie, nie tak prędko, próbuje mnie czarować i myśli, że się dam nabrać”. Więc ja kontra, szybkie zamieszanie trunkiem w kieliszku, akcja nabiera tempa, pokaźny łyk i…

…i dobrze, że w narożniku stało krzesło bo dostałem takiego podbródkowego poprawionego sierpem, że nie wiedząc co się dzieje osunąłem się na nie i pomyślałem tylko “o matko”.

Tak zostałem znokautowany w pierwszej rundzie. Później już tak po przyjacielsku pogadaliśmy ale lekko nie było. Wino jest wprost fenomenalne i na długo je zapamiętam. Bogactwo smaków, aromatów, potężny alkohol, który jest wyczuwalny tylko w głowie, niesamowite montepulciano. San Zopito było wielokrotnie nagradzane i wyróżniane na winnych festiwalach.

CV

Kategoria super ciężka: 15%

Imię i nazwisko: San Zopito

Rocznik: 2006

Stajnia: Tenuta Torre Raone

Urodzony: Montepulciano d’Abruzzo/Terre dei Vestini

Kwasollo 2010

26/11/2010 - autor: MG 2 komentarzy »

Patrząc z perspektywy czasu na całe szczęście dla nieszczęsnego Beaujolais Nouveau moda na to wino przemija. Jeszcze parę lat temu lud Polski ochoczo wędrował do sklepów i kupował duże ilości tego sikacza. Sprzedać 500 butelek w dwa dni w porządnym sklepie specjalistycznym to nie był żaden wyczyn. W pewnym momencie się ocknęliśmy i doszliśmy do wniosku, że ktoś nabija nas w butelkę. No bo jak wytłumaczyć sytuację, w której wyprodukowanie tego marnego trunku podejrzewam kosztuje 50 centów a na półce w sklepie 4o zł? Marketingowy sukces Beaujolais jest niesamowity. Z marnego wina rozkręcono biznes, który zaczyna kręcić się zawsze w trzeci czwartek listopada, ale mam wrażenie, że już chyba tylko francuzi świętują.

Ostatnio piłem wersję de lux tego wspaniałego napoju – Beaujolais Nouveau Villages. Na szczęście zapłaciłem całe nic ;)

Idę na kieliszek eksperymentalnego, niskobudżetowego chardonnay z Biedronki. Gdybym nie pojawił się tu za tydzień to znaczy, że leczę ciężkie zatrucie.

Zdrowie

Baron Eric de Rothschild

08/11/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Magazyn Wine Enthusiast przyznał baronowi Eric de Rothschild nagrodę za całokształt twórczości.

Jego Château Lafite Rothschild jest najbardziej kolekcjonowanym winem na świecie. Chociaż rocznik 2009 wciąż jest niezabutelkowany to przyjdzie nam zapłacić za niego ogromne pieniądze. Największym wzięciem cieszy się oczywiście u Chińskich inwestorów co jest już normą. Azjaci lokują potężne środki finansowe w wino i traktują je jako pewnik do zarobienia jeszcze większych pieniędzy, ale są tacy, którzy wydają fortunę bo są po prostu hobbystami.

Rothschild wywodzi się z niemieckiej, żydowskiej rodziny, która zawsze związana była z bankowością i finansami. Jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i właścicielem najsłynniejszych posiadłości winiarskich.

Altenberg de Wolxheim Grand Cru Riesling Arthur Metz 2007

25/10/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Dla mnie Riesling jest absolutnym królem białego szczepu. To co można z niego zrobić jest wprost niewiarygodne. Od ultra mineralnych i rześkich win po słodziaki na deser. Nie ma na całym globie drugiego takiego szczepu, który potrafiłby imitować tak wiele owoców. Kocham Alzację i jej klimat, różnorodność, unikalne terroir, niepodrabialność.

Butelkę od Metza kupiłem w lato, upał niemiłosierny i schłodzony Riesling. Może być coś wspanialszego? Moja pozycja pochodzi z Cru o nazwie Altenberg de Wolxheim. Wino ma wszystkie typowe cechy rieslinga: mineralność, pełna paleta owoców cytrusowych jak na przykład limonka, grapefruit, cytryna, zdecydowanie wyczuwalne są także aromaty białych kwiatów. Świetne wino!!!

Mam też prośbę. Jeśli ktoś kiedykolwiek pił rieslinga pochodzącego z jakiś egzotycznych krajów i mu nie smakował to proszę go nie przekreślać. Trzeba koniecznie wypić butelkę prawdziwego, tego pochodzącego z Francji a zobaczycie o czym piszę.

Do następnego kieliszka ;)

Święto wina, którego nie ma

30/09/2010 - autor: MG 1 komentarz »

Tak się złożyło, że miałem okazję być w Zielonej Górze podczas Święta Wina – imprezy bardzo szeroko reklamowanej w mediach z bogatymi tradycjami. Przewidując, że może być z tego naprawdę niezły festiwal i wiele polskich win do spróbowania postanowiłem od razu poszukać noclegu aby nie musieć wypluwać tego boskiego trunku. Okazało się jednak, że pojawił problem… i to bardzo duży. W całej Zielonej Górze nie było miejsc noclegowych. W informacji dowiedziałem się, że wszystko zostało w styczniu zarezerwowane!!! Oraz, że turyści nawet z Australii i Japonii specjalnie do nas w te dni przyjeżdżają. Niesamowite – pomyślałem sobie – jak bardzo jest to popularne święto i dlaczego mnie tu wcześniej nie było. Ja już wiem dlaczego. Byłem tu po raz pierwszy i póki co ostatni. Nie zwalam winy na pogodę, o nie! Jak jest dobre wino to i deszcz człowiekowi nie przeszkadza. No właśnie, ale gdzie to wino??? Nie tak to sobie wyobrażałem. Pierwsze co się rzuca w oczy to masa straganów z rupieciami i odpustowymi zabawkami. Drugie co się rzuca już nie w oczy tylko w nozdrza to unoszące się wszędzie zapachy kiełbas z grilla, kaszanek, kebabów i innych wynalazków. Ale gdzie jest do cholery wino??? Ooo, jest – lecę do rozstawionej budki z brezentu. Ale zaraz, co to ma być? Karton taniego malbeca z Argentyny, włożony do beczułki i polewany do wstrętnych, małych plastykowych kubeczków? Idę dalej i nic. Po prostu nic. Żadnego wina. Nic nie można spróbować. Nic nie można kupić. To jakaś kpina. I to ma być nasze największe święto winiarskie w Polsce? To jest zwykły festyn i nic więcej. Idę sobie nalać kieliszek porządnego rieslinga od Krojciga na uspokojenie nerwów ;)

Winnice Jaworek

14/09/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Parę dni temu winna ekipa Pick and Taste  w ramach przygotowań do wprowadzenia nowego programu szkoleniowego postanowiła zobaczyć “co w trawie piszczy” i wybrała się z wizytą do polskich winnic.

Jako pierwszą odwiedziliśmy Winnicę Jaworek. Znana z tego, że jest prekursorem winiarstwa w Polsce a także ze swojego Pinot Gris, które dwa lata z rzędu zdobyło złoty medal w swojej kategorii. Winiarnia położona jest w dość dużej wiosce o nazwie Miękinia zaś sama winnica w głębi za budynkami gospodarczymi. Łatwo tam trafić, są oznaczenia prowadzące do winiarni. Stare zabudowania z czerwonej cegły dodają kolorytu i zachęcają do zajrzenia w każdy zakamarek. Gdy byliśmy na miejscu właśnie zakończono modernizację sali degustacyjnej, w której będzie można kupić wino na kieliszki i zjeść małą przekąskę. W przyszłości otwarta będzie restauracja a także baza noclegowa.

Po posiadłości oprowadziła nas sympatyczna Pani Sabina, która zajmuje się w winnicy produkcją wina. Następnie rolę gospodarza przejął równie sympatyczny Pan Grzegorz, który jak się później okazało  jest starym znajomym z forum internetowego poświęconego winiarstwu. Świat jest mały. Grzegorz zajmuje się organizacją pracy w winnicy i kwestiami formalnymi. Ale najważniejsze dla nas jest to, że mogliśmy spróbować Ich win.

Tym razem chciałbym się skupić na ich flagowym winie czyli Pinot Gris 2009.

Założę się, że gdyby degustacja była w ciemno nikt z Was nie pomyślałby, że to jest polskie wino! Wino jest świetne, pachnące, soczyste, bardzo dużo tropikalnych owoców. Niczym nie ustępuje swoim bardziej doświadczonym kolegom. Jest na tyle dobre a produkcja jest na tyle mała, że ciężko je kupić poza regionem. Generalnie jeśli będziecie przejeżdżać obok Wrocławia to koniecznie trzeba tam zajrzeć.

Kilka zdjęć z wizyty w Jaworku

Kosztowne zakupy

31/08/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Na lotnisku w Dubaju padł cenowy rekord zakupów dokonany przez indywidualnego pasażera. Klient tamtejszego sklepu winiarskiego Le Clos zostawił okrągłe 107 tysięcy dolarów za 8 butelek wina. Wśród nich Chateau Petrus z rocznika 1947 i 1961 a także butelka magnum z 1959.

Jestem ciekawy czy nabywca zapakował swoje nowe nabytki do podręcznego plecaczka i wniósł na pokład samolotu czy też wynajął opancerzony furgon do przewiezienia drogocennego trunku. Nie zagłębiając się w szczegóły jest to  z całą pewnością oryginalne miejsce na zakupy.

Leje się kultura

11/08/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

W końcu coś drgnęło, coś się ruszyło na tym wiślanym pustkowiu. Nie do pomyślenia jest aby w każdej innej stolicy europejskiej takie miejsce jakim jest deptak wzdłuż rzeki było zupełnie nie wykorzystane. Ale pojawiło się światełko w tunelu.

Można się napić!!! Wina się napić. Pod chmurką. I to dobrego, niszowego, nie takiego co to na każdej stacji benzynowej można kupić albo takiego co to u nas na rynku niedługo będzie obchodziło 15-lecie swojego istnienia. Lista win jest dobrana świetnie, oryginalne pozycje, kieliszek zimnego prosecco w upalny wieczór, hmmm…pyszne!!! Wszystko to z zamiłowania i pasji do wina, które sympatyczna obsługa próbuje przelać na spacerujących tubylców i przyjezdnych.

Jeśli dodać do tego, że w miejscu owym odbywają się różnorakiej maści koncerty i wydarzenia kulturalne to mamy bardzo ciekawy punkt na mapie Warszawy.

Że nie napisałem do tej pory gdzie ta oaza się znajduje? I nie napiszę. Zachęcam do spaceru a na pewno znajdziecie.

Do zobaczenia w ….;)

Arzuaga Crianza 2002

26/07/2010 - autor: MG Brak komentarzy »

Wino z bardzo znanej bodegi powstające w apelacji Ribera del Duero. Niezwykle ekspresyjne, pięknie pachnące i co zauważyłem robiące wrażenie na uczestnikach degustacji.

W nosie wino jest bardzo wyraziste, złożone i czyste. Ogromna paleta ciemnych owoców, jeżyn, które mieszają się z lukrecją. Na podniebieniu bardzo eleganckie, jedwabiste z pięknym finiszem. Po prostu pyszne wino! Polecam!