h2 Panel Degustacyjny | Blog firmowy Pick and Taste

Archiwum dla ‘Panel degustacyjny’ kategoria

Massaya Classic 2007

03-14-2011

Miałem ostatnio okazję spróbować rzadko dostępnego wina na naszym rynku a mianowicie z Libanu. Wiele lat temu piłem Chateau Musar uważane za jedno z najsłynniejszych i szczerze powiedziawszy nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Nie inaczej było tym razem. Massaya jest winem również zaliczanym do ścisłej czołówki Libańskiego winiarstwa. Rodański kupaż cinsault, cabernet sauvignon i syrah jest kompletnie bez wyrazu. Smakuje jak mdławy sok z czerwonych owoców, brak mu kręgosłupa, wytrawności, kwasowości. Nie za bardzo nawet wiem z czym takie wino mogłoby się dobrze komponować. Chyba tylko z telewizorem.

Teanum Otre Aglianico 2007

02-18-2011

Jak głosi grecka mitologia, Eolo władca wiatrów, trzymał wszystkie wiatry w skórzanym worku zwanym Otre. Kiedy Ulises powrócił z wojny pod Troją zawędrował na wyspę Aeolian, na której to w ramach prezentu otrzymał od Eolo wspomniany wcześniej worek z wiatrami. Podczas swoich wypraw żeglarskich Ulises używał jednego z tych wiatrów, który pomagał mu w nawigacji – nazywał się on Zefir.

Taka jest geneza nazwy wina. A jak ono smakuje?

Aglianico to szczep wymagający od nas trochę więcej poświęcenia. Nie jest on łatwy i na początku może być nieprzyjemny. Chociaż nasze wino pochodzi z Pugli we Włoszech to nie znajdziemy tu wiele słodyczy czy ciężaru. Wino jest pieprzne z bardzo wysoką kwasowością oraz lekko surowe. Oczywiście jest to wszystko podparte czerwonymi owocami, ale eksplozji aromatów nie uświadczymy.

Pozycja zdecydowanie jako akompaniament do jedzenia i dla świadomych konsumentów.

Pierogi w akwarium popite winem

02-03-2011

Pewnie myślicie, że coś mi się pomieszało wnioskując po tytule. Otóż nie. Taką kompozycję miałem okazję skosztować. Pierogi to tortellini, Akwarium to jedna z najlepszych knajp w Mikulovie czyli sypialni narciarzy zmierzających do Włoch oraz wino to wino :) a dokładniej rzecz ujmując Moravino Valtice Cabernet Sauvignon 2007. Zacznijmy od tego, że knajpka robi bardzo dobre wrażenie. W ścianę wbudowane są wielkie akwaria, w których pływają przeróżne ryby, jest klimatycznie i nastrojowo. Obsługa kelnerska na piątkę, fachowo otworzona butelka, korek podany na talerzyku do sprawdzenia, w kieliszku trochę wina do akceptacji i krótka charakterystyka wina. To mi się podoba. Widać, że przykładają do tego bardzo dużą uwagę. Teraz jedzenie. Tak dobrego tortellini nie jadłem. Sos z kurek to poezja. Z żoną mieliśmy jeszcze na stole kaczkę w żurawinie, która też była bardzo smaczna. Do tego zamówiliśmy wcześniej wspomnianą butelkę. Wino medalowe, zwycięzca czeskiego konkursu. Na początku myślałem, że  podano nam zepsute wino. Wydawało się, że nie przetrwało próby czasu i “skisiło” się w butelce oferując lekkie bąbelki. Po złapaniu paru oddechów przez caberneta wszystko wróciło do normy. Wino okazało się być bardzo dobre a do tego dziwne, intrygujące. Niby za bardzo owocowe chociaż z drugiej strony wciągające, niby pozbawione garbników ale przyjemne. Na pewno pozycja do długich rozważań. Najważniejsze jest to, że świetnie komponowało się z naszymi potrawami. Na koniec wszystkim miłośnikom białego szaleństwa i czerwonego napitku polecam Mikulov jako dobrą bazę noclegową i winiarską. Ahoj!

Cuvee des Conti Tour des Gendres 2008

01-14-2011

Szybki raport dopóki mam jeszcze w pamięci tą ucztę dla podniebienia.

Tytułowe wino pochodzi z Francji, z apelacji Bergerac. Kupaż składa się w 70% z Semillon, 20% Sauvignon i 10% Muscadelle. Winogrona pochodzą z najlepszej części parceli i są ręcznie zbierane. Producent Luc de Conti pokazał w tym winie jak można przyćmić wina pochodzące z Bordeaux.

Nos w sumie nie jest wybuchowy, raczej stonowany, w kieliszku wino dość tłuste co sugeruje, że zawartość alkoholu może być nie mała. I tak faktycznie jest. Wino jest piekielnie mocne, 13,5% alkoholu to jak na białą pozycje bardzo dużo. Butelkę należy kosztować z towarzyszem lub zostawić na drugą degustację ponieważ procenty szybko dają znać o sobie. Na szczęście alkoholu w ustach w ogóle nie czuć. Pięknie skonstruowane wino, widać od razu kto potrafi zrobić rzecz niebanalną, czuć rękę mistrza. W tym winie tyle się dzieje, że można się pogubić. Na pierwszy plan wychodzą nuty gruszki i ananasa, w tle brzoskwinia i wiele innych owoców. Wszystko to podparte świetną kwasowością z delikatnymi niuansami słodyczy. Brawo!

Ja za to wino zapłaciłem 39,90. Biorąc pod uwagę, że bardzo dużo byle jakich win, które można kupić w sklepach kosztuje 30 zł to naprawdę warto dołożyć jeszcze trochę i kupić właśnie Tour des Gendres. Różnica w cenie na tym poziomie żadna a różnica w jakości wina to przepaść.

Nokaut w pierwszej rundzie

12-21-2010

Jeśli, ktoś postawił na mnie krzyżyk to muszę go zmartwić bo o to jestem. Przeżyłem biedronkowego “szardonasa” i  powiem więcej – był całkiem smaczny.

Ale do rzeczy….Też tak macie kiedy otwieracie butelkę i pierwszy aromat pociągnięty jeszcze z szyjki zwiastuje nadejście czegoś niesamowitego? To jest wspaniałe uczucie, gęsia skórka na całym ciele, ciekawość zżera jak to wino musi smakować. Takie emocje towarzyszyły mi przy butelce San Zopito od Torre Raone, którą z lekkim uśmieszkiem na twarzy podarował mi kolega wiedząc, że za włoskimi winami przepadam.

A było to tak:

Skradam się do półki z winami, patrze, stoi rywal, oceniam butelkę i myślę sobie: “Eeee słaby to będzie przeciwnik. Jakąś  taką szatę ma na sobie słabą choć trzeba przyznać, że jest dość muskularny.. Przy ważeniu spojrzę mu prosto w oczy i już po nim!” Zbliżam się do niego, szybko wyjmuję korek i nagle rewelacyjny zapach unosi się w pokoju. “Ooo nie, nie tak prędko, próbuje mnie czarować i myśli, że się dam nabrać”. Więc ja kontra, szybkie zamieszanie trunkiem w kieliszku, akcja nabiera tempa, pokaźny łyk i…

…i dobrze, że w narożniku stało krzesło bo dostałem takiego podbródkowego poprawionego sierpem, że nie wiedząc co się dzieje osunąłem się na nie i pomyślałem tylko “o matko”.

Tak zostałem znokautowany w pierwszej rundzie. Później już tak po przyjacielsku pogadaliśmy ale lekko nie było. Wino jest wprost fenomenalne i na długo je zapamiętam. Bogactwo smaków, aromatów, potężny alkohol, który jest wyczuwalny tylko w głowie, niesamowite montepulciano. San Zopito było wielokrotnie nagradzane i wyróżniane na winnych festiwalach.

CV

Kategoria super ciężka: 15%

Imię i nazwisko: San Zopito

Rocznik: 2006

Stajnia: Tenuta Torre Raone

Urodzony: Montepulciano d’Abruzzo/Terre dei Vestini

Altenberg de Wolxheim Grand Cru Riesling Arthur Metz 2007

10-25-2010

Dla mnie Riesling jest absolutnym królem białego szczepu. To co można z niego zrobić jest wprost niewiarygodne. Od ultra mineralnych i rześkich win po słodziaki na deser. Nie ma na całym globie drugiego takiego szczepu, który potrafiłby imitować tak wiele owoców. Kocham Alzację i jej klimat, różnorodność, unikalne terroir, niepodrabialność.

Butelkę od Metza kupiłem w lato, upał niemiłosierny i schłodzony Riesling. Może być coś wspanialszego? Moja pozycja pochodzi z Cru o nazwie Altenberg de Wolxheim. Wino ma wszystkie typowe cechy rieslinga: mineralność, pełna paleta owoców cytrusowych jak na przykład limonka, grapefruit, cytryna, zdecydowanie wyczuwalne są także aromaty białych kwiatów. Świetne wino!!!

Mam też prośbę. Jeśli ktoś kiedykolwiek pił rieslinga pochodzącego z jakiś egzotycznych krajów i mu nie smakował to proszę go nie przekreślać. Trzeba koniecznie wypić butelkę prawdziwego, tego pochodzącego z Francji a zobaczycie o czym piszę.

Do następnego kieliszka ;)

Winnice Jaworek

09-14-2010

Parę dni temu winna ekipa Pick and Taste  w ramach przygotowań do wprowadzenia nowego programu szkoleniowego postanowiła zobaczyć “co w trawie piszczy” i wybrała się z wizytą do polskich winnic.

Jako pierwszą odwiedziliśmy Winnicę Jaworek. Znana z tego, że jest prekursorem winiarstwa w Polsce a także ze swojego Pinot Gris, które dwa lata z rzędu zdobyło złoty medal w swojej kategorii. Winiarnia położona jest w dość dużej wiosce o nazwie Miękinia zaś sama winnica w głębi za budynkami gospodarczymi. Łatwo tam trafić, są oznaczenia prowadzące do winiarni. Stare zabudowania z czerwonej cegły dodają kolorytu i zachęcają do zajrzenia w każdy zakamarek. Gdy byliśmy na miejscu właśnie zakończono modernizację sali degustacyjnej, w której będzie można kupić wino na kieliszki i zjeść małą przekąskę. W przyszłości otwarta będzie restauracja a także baza noclegowa.

Po posiadłości oprowadziła nas sympatyczna Pani Sabina, która zajmuje się w winnicy produkcją wina. Następnie rolę gospodarza przejął równie sympatyczny Pan Grzegorz, który jak się później okazało  jest starym znajomym z forum internetowego poświęconego winiarstwu. Świat jest mały. Grzegorz zajmuje się organizacją pracy w winnicy i kwestiami formalnymi. Ale najważniejsze dla nas jest to, że mogliśmy spróbować Ich win.

Tym razem chciałbym się skupić na ich flagowym winie czyli Pinot Gris 2009.

Założę się, że gdyby degustacja była w ciemno nikt z Was nie pomyślałby, że to jest polskie wino! Wino jest świetne, pachnące, soczyste, bardzo dużo tropikalnych owoców. Niczym nie ustępuje swoim bardziej doświadczonym kolegom. Jest na tyle dobre a produkcja jest na tyle mała, że ciężko je kupić poza regionem. Generalnie jeśli będziecie przejeżdżać obok Wrocławia to koniecznie trzeba tam zajrzeć.

Kilka zdjęć z wizyty w Jaworku

Arzuaga Crianza 2002

07-26-2010

Wino z bardzo znanej bodegi powstające w apelacji Ribera del Duero. Niezwykle ekspresyjne, pięknie pachnące i co zauważyłem robiące wrażenie na uczestnikach degustacji.

W nosie wino jest bardzo wyraziste, złożone i czyste. Ogromna paleta ciemnych owoców, jeżyn, które mieszają się z lukrecją. Na podniebieniu bardzo eleganckie, jedwabiste z pięknym finiszem. Po prostu pyszne wino! Polecam!

Z rezerwą do reservy

06-29-2010

W ostatnią słoneczną niedzielę wybrałem się z żoną na spacerek po ursynowskich zakamarkach. Trafiliśmy do bardzo sympatycznej ni to kawiarni ni to baru. Na miejscu można zjeść pyszne tosty z gorgonzolą i wypić wino podawane na kieliszki w bardzo miłej atmosferze. Karta win bardzo krótka, ale za to ceny mocno kuszące. Szybka analiza i wybór padł na nieznaną mi dotąd etykietę – Ticket to Chile Reserva Carmenere 2008. Butla sprawiająca wrażenie bardzo ciężkiej, ładna etykieta, szczep, po którym można się spodziewać, że będzie trochę czekoladowo-kawowo-tytoniowo. Taaaa…można się było spodziewać. Po pierwsze sympatyczna pani kelnerka przyniosła wino w kieliszku, który kompletnie nie nadawał się do niczego. Grube, ciosane szkło, czasza rozchylająca się na zewnątrz, coś w stylu kieliszka do martini tylko ten był głębszy. Wina nalane po sam brzeg. Jak tu degustować? Na szczęście chilijczyk był tak beznadziejny, że w sumie para idealna. Niestety po raz kolejny potwierdza się, że reservy w nowym świecie znaczą tyle co nic. Wino było paskudne, cienkie jak torebki jednorazowe w Tesco, alkohol w połączeniu z wysoką kwasowością drażnił przełyk. Gdzie to Carmenere? To coś ani nie pachnie jak ten szczep ani też nie smakuje choćby w minimalnym stopniu. Brrr….

Bolognani Muller Thurgau 2008

05-12-2010

Wino pochodzące z północnych Włoch a dokładnie z Trydentu. Diego Bolognani, właściciel, winemaker, skromny człowiek tworzy w Dolomitach nieskromne wina. Parę dni temu próbowałem jego dwuletniego Muller Thurgau. Szczep raczej znany ze słodkawych, mdłych i nijakich win. W tym wydaniu jednak ładna kwasowość z mocno zarysowaną mineralnością. Dużo owocowych nut, zwiewne, gaszące pragnienie. Smaczne!