W ostatni piątek, 19 marca, w hotelu Jan III Sobieski w Warszawie odbył się doroczny festiwal win firmy Wine4You.
Do stolicy zjechali przedstawiciele winnic z całego świata. Portfolio tego importera jest mi dość dobrze znane toteż byłem ciekaw czy pojawią się jakieś nowe etykiety.
Po przybyciu na miejsce szybki rzut okiem na stoły i hmmm…to już wszystko kiedyś było, pomyślałem sobie. Ale nic. Nie poddaje się. Pierwsze okrążenie i runda z białymi winami. Sauvignon Blanc od Livio Fellugi bardzo zacne, piękny owoc podparty idealną kwasowością, Gavi di Gavi od Batasiolo lekkie, rześkie, idealne na panujący gorąc w sali, na deser Sauternes Mascaron Ginestet 2006, prawdziwa bomba, nos wyjątkowo ciężki, gryczany miód, w ustach przekrój wszystkich możliwych tropikalnych owoców. Po tych atrakcjach tempo akcji jakby trochę siadło i gdy myślałem, że nic mnie już ciekawego nie spotka dotarłem do stolika hiszpańskiego gwiazdora – Marquesa de Murrieta. Bodega z ogromnymi tradycjami i słynnymi winami Dalmau i Castillo Ygay Reserva Especial. Tym razem jednak chciałbym skoncentrować się na czymś co wprawiło mnie i nie tylko w niemałe zdziwienie. Tym czymś jest białe wino Capellania 2004 Reserva. Zrobione jest w 100% ze szczepu Viura, który to powiedzmy sobie szczerze zawsze traktowany był trochę z boku. To co udało się “wyczarować” winemakerowi z tych gron jest naprawę niesamowite. Wino pachnie bardzo uwodzicielsko, słodko, zwiewnie, tajemniczo ale najlepsze zaczyna się po pierwszym łyku. Zarówno mi jak i kilku osobom stojących obok mnie oczy zrobiły się troszkę większe i zdawałoby się, że każdy zadaje sobie to samo pytanie: “Co to jest???” Zresztą sam przedstawiciel winnicy z rozbrajającą szczerością przyznał iż nie jest w stanie określić wszystkich elementów, które tu występują. Dawno nie piłem takiego białego wina i dawno nie miałem takiego problemu z określeniem co ja tak właściwie czuję. Wino jest po prostu fenomenalne: starzone jest 19 miesięcy w dębie, kolor słomkowy, bardzo wyraźne aromaty beczki i owoców, na podniebieniu kandyzowana skórka pomarańczy, morele, orzechy, miód, fantastyczny, długi finisz. Naprawdę ciężko się oderwać od kieliszka.
Dodam, że wino zdobyło dwukrotnie srebrny medal przyznany przez Decantera i International Wine Challenge.





Na mie również to wino zrobiło duże wrażenie.
Miałem duże problemy z okresleniem tego co wyczuwan:)
Pozostałe wina – to powtórka z ubiegłego sezonu szkoda. Poza tym organizacja tak fatalna, że szybko wyszedłem.