Miałem ostatnio okazję spróbować rzadko dostępnego wina na naszym rynku a mianowicie z Libanu. Wiele lat temu piłem Chateau Musar uważane za jedno z najsłynniejszych i szczerze powiedziawszy nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Nie inaczej było tym razem. Massaya jest winem również zaliczanym do ścisłej czołówki Libańskiego winiarstwa. Rodański kupaż cinsault, cabernet sauvignon i syrah jest kompletnie bez wyrazu. Smakuje jak mdławy sok z czerwonych owoców, brak mu kręgosłupa, wytrawności, kwasowości. Nie za bardzo nawet wiem z czym takie wino mogłoby się dobrze komponować. Chyba tylko z telewizorem.




